…tak właśnie miało to wyglądać i miała to być dobra wiadomość na początek ferii dla dzieci i mieszkańców okolicy osiedla Tysiąclecia. Niestety nie tylko wodę w Drwęcy trudno ujarzmić, zawsze znajdzie sobie ona „drogę ucieczki”.
Kiedy byłem troszkę młodszy i mróz skuwał wodę występującą z brzegów wspomnianej rzeki spędzałem sporo czasu na lodzie. Może nie było to najbezpieczniejsze rozwiązanie, ale moim kolegom i mi również sprawiało to wiele przyjemności. Latem piłka, zimą łyżwy, kij i krążek.
Kiedy przeczytałem w Internecie, że dzięki pomocy straży pożarnej i ich programowi jest to możliwe bez wycieczek nad Drwęcę pojawił się plan. Nie zastanawiając się długo zacząłem poszukiwania odpowiedniego miejsca i sprzymierzeńców, dzięki którym ten plan miał szansę odnieść sukces.
Padło na boisko siatkarskie na placu zabaw, przy Tysiąclecia, obok górki saneczkowej (niezły zimowy kompleks :-)). Swoim pomysłem podzieliłem się z radnym Andrzejem Nadolskim i razem udaliśmy się do Burmistrza. Dalej sprawy potoczyły się już szybko. Przy akceptacji Burmistrz Aliny Kopiczyńskiej i zaangażowaniu Sekretarz Katarzyny Kaniewskiej można było przystąpić do kolejnych działań. Radny Nadolski „wziął na siebie” rozmowę z Prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej, który mógłby pomóc nam w sfinansowaniu kosztów wody. Ja zająłem się przygotowaniem terenu i rozmowami ze strażą pożarną. Niby prosta sprawa, ale trochę trzeba było koło tego „pochodzić”. Powierzchnie bardzo sprawnie odśnieżył Dawid Wysocki, który nie po raz pierwszy poświęcił swój czas i pojazdy, przygotowując kolejny element placu zabaw. Urząd Miejski dostarczył folię, którą sprawnie w dobrze przygotowanej „rynnie” ułożyli konserwatorzy SP 2 i Gimnazjum. Mój partner w realizacji projektu odbył rozmowę z Prezesem MPGK Panem Przybylskim, ja zaś z Komendantem PSP st. kapitanem Jackiem Audą i pozostało nam już tylko czekanie na wodę, bo mróz już był i nadciągał jeszcze większy.
Tak to wyglądało i chyba nikogo zaangażowanego nie pominąłem. Składam im w tym miejscu wielkie podziękowania, bo poszło to bardzo sprawnie i nikt z wymienionych osób nawet przez chwilę się nie wahał odpowiadając TAK, robimy.
Niestety jak wspomniałem na początku woda jest przekorna i pomimo dołożenia wszelkiej staranności na każdym etapie realizacji zadania nie oparła się ona prawom fizyki i znalazła sobie „słaby punkt” wyłożonych folią wałów ochronnych i zwyczajnie, pomalutku zaczęła uciekać, pomimo wysiłków zmarzniętych strażaków PSP.
Nie tak wyobrażałem sobie efekt finalny, ale zdeterminował mnie on do podjęcia starań w celu doposażenia w przyszłości naszego Orlika w kolejne elementy wyposażenia, a mianowicie w urządzenia do budowy sztucznego lodowiska na boisku do koszykówki.
Pozdrawiam i do usłyszenia.

3 komentarze:
Zainteresowanie małe.
No coż, z kilku powodów z łyżwami wygrały sanki.
toć ślizgawka była na Górce Nadolskiej...sam próbowałem :)
Prześlij komentarz