środa, 11 listopada 2009

Zapowiadał się radosny dzień...

Dzisiaj mija umowna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. To już 91 lat Naród Polski cieszy się wolnością. Polska ponownie powróciła na mapę Europy, a my, obywatele odzyskaliśmy swój dom.
Dla mnie jest to ważna data, gdyż uważam się za patriotę. Kocham swoją ojczyznę. Tą wielką i tą mała.

Wczoraj jednak nie miałem powodów do radości. Po obejrzeniu Magazynu Ekspres Reporterów poczułem się źle. Było mi wstyd, że znowu zaistnieliśmy na łamach ogólnopolskiej telewizji. Niestety znowu w złym świetle. Wydaje się, że redaktor wspomnianego programu dosyć rzetelnie potraktował problem jaki nas dotyka. Przedstawił nam obraz, który mnie zszokował, pomimo, że już przyzwyczaiłem się do przedstawianych w mediach metod pracy naszej policji. Dlaczego zatem szok? Otóż nie zdawałem sobie sprawy, co mnie/nas otacza. To już nie tylko kilku policjantów minęło się z powołaniem, ale również poziom pracy prokuratury pozostawia wiele do życzenia. Nie tylko nowomiejskiej. Iławskiej również. Jeśli tak wygląda rzeczywistość pracy instytucji, które powinny gwarantować nam bezpieczeństwo i ścigać przestępców, to niestety, ale ja przestaje im ufać! Smutne to, bo chyba wcześniej byłem głupi, albo naiwny.

Jest jednak i pozytywny fakt. Mamy w policji i przyzwoitych funkcjonariuszy, których będę darzył szacunkiem. Być może dzięki takim jak Oni nasze miasto przestanie być oazą bezprawia. Czas zrobić z tym porządek. Co nam pozostaje? Ufać tylko w to, że nie wszyscy policjanci i prokuratorzy w tym kraju pracują tak jak „bohaterowie” reportażu, którym moim zdaniem, czas już podziękować i się z nimi pożegnać.

Pozdrawiam i do zobaczenia.

sobota, 10 października 2009

Rankingi

Gazeta Nowomiejska w nr 41/2009 z 9 października informuje nas o wyróżnieniu jakie zostało przyznane naszemu miastu za sprawne pozyskiwanie środków unijnych. Organizatorem rankingu była „Gazeta Prawna”, która w ramach konkursu Europejska Gmina – Europejskie Miasto, już po raz trzeci oceniała sukcesy samorządów w sięganiu po środki UE, czego dowodem były informacje pochodzące z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Informacja to ciekawa i cieszę się, że wspomniany tygodnik odnotował to wydarzenie, jednak ja chciałbym pójść dalej tym tropem i przytoczyć kilka innych osiągnięć nowomiejskiego samorządu minionego okresu, bo takowe są i należy się nimi chwalić.

Kontynuując wątek pozyskiwania funduszy unijnych należy przytoczyć kolejny, Ogólnopolski Ranking Samorządów 2009, w którym to NML uzyskało 45-e miejsce, a z naszego województwa tylko pięć gmin zostało ocenionych wyżej. Pod uwagę brano udział przychodów z UE w budżecie, oraz wartość podpisanych umów.

Kolejny pomyślny dla nas ranking, tym razem wojewódzki, badający tzw. kondycję gmin i powiatów warmińsko-mazurskich w roku 2008. Nowe Miasto osiągnęło najwyższe miejsce ze wszystkich gmin powiatu nowomiejskiego, a także 17-te ogółem na 116 gmin. Biorąc pod uwagę tylko gminy miejskie przypadło nam miejsce 8-e. Badanie przeprowadzono w oparciu o dane zgromadzone przez Regionalną Izbę Obrachunkową, które dotyczyły wydatków ogółem, inwestycji, oraz wydatków i inwestycji na jednego mieszkańca.

Nasze miasto zostało również laureatem Rankingu Samorządów „Rzeczpospolitej” 2009, w kategorii Najlepsza Gmina Miejska. Gazeta ta dostrzegła i pochwaliła również innowacyjność naszego samorządu.

Jak widać z powyższych przykładów nie mamy się czego wstydzić. Nasze miasto sprawnie radzi sobie z możliwościami pozyskiwania dodatkowych źródeł finansowych, a i z kondycją ogólną nie jest tak źle. Przyglądając się rankingom należy stwierdzić, że jesteśmy na dobrej drodze. Ja zaryzykuję nawet stwierdzenie, że może być jeszcze lepiej. Przed końcem roku oddany zostanie do użytku nowy mostek nad Drwęcą, w co niektórzy mieszkańcy głośno i publicznie powątpiewali. Po wielu komplikacjach własnościowych jeszcze w tym roku ruszy poważna inwestycja związana z budową ulic Gdyńskiej, Kwiatowej i Cichej (koszt ok. 2 314 000 zł z dotacją ok. 1 100 000). Finalizują się również procedury wyłaniania wykonawcy na realizację kanalizacji za ok. 5 000 000 złotych, oczywiście z dofinansowaniem unijnym. Znaczenie wolnego rynku i zasad konkurencji już niedługo powinni również odczuć konsumenci artykułów codziennych. Ciągle jest szansa na nieodległy termin realizacji ronda, gdyż wojewoda w ubiegłym tygodniu wydał decyzję o pozwoleniu na jego budowę. Nie będę się rozpisywał o mniejszych, ale istotnych dla mieszkańców inwestycjach takich jak nowe drogi np. Warneńczyka, czy ciągle powstające w różnych okolicach miasta, nowe chodniki, czy place zabaw.

Kiedyś pisałem, że jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Nie wiem, być może brak nam umiejętności pozytywnego, optymistycznego myślenia? Brak nam wiary w sukces? A może po prostu lubimy sobie zwyczajnie po ludzku ponarzekać… Ja wiem jedno. Nadal trzeba się starać i solidnie pracować, by realizować kolejne ważne i istotne dla mieszkańców zadania i pomysły. Taki właśnie mam plan.

Pozdrawiam i do usłyszenia.

niedziela, 6 września 2009

I po wakacjach

Skończyły się wakacje i pora już najwyższa, żeby zaczęły się pojawiać nowe wpisy. To, że długo nic nie pisałem, nie oznacza, że nic nie czytałem. Było tego sporo. Teksty mądre i mniej mądre, długie i krótsze, poważne i całkiem zabawne, dotyczące spraw lokalnych i poruszające sprawy wielkiego świata.

Dzisiaj chciałbym odnieść się do pojawiających się w różnych mediach informacji o sprawach lokalnych nurtujących mieszkańców naszego miasta.

Koniec wakacji stał się okresem, który upływał pod hasłem NETTO. U części mieszkańców na dźwięk tego wyrazu pojawiał się uśmiech zadowolenia na twarzy, u innych zaś wywoływał mdłości. Ci pierwsi cieszyli się z faktu powstania nowego obiektu handlowego, ci drudzy podnieśli ogromną wrzawę. O co ta wrzawa? Wsłuchując się w głosy przeciwników tej prywatnej inwestycji usłyszeć można kilka różnych niepasujących do siebie dźwięków. Kiedy przez długie lata plac przy ulicy 3 Maja i Kościuszki stał pusty i nikt nie chciał go nabyć pomimo wysiłków kilku ekip rządzących słychać był narzekania części mieszkańców, że tak atrakcyjny teren nie jest wykorzystany. Teraz kiedy pomimo wielu obwarowań ścisłej ochrony konserwatorskiej pojawił się inwestor stało się to przyczyną do jeszcze większych narzekań. Z czego one wynikają? Podobno upadnie w NML drobny handel, mówią ci którzy nim się zajmują. Mówią bo oficjalnego stanowiska nie zajęli. A może to za nich ktoś mówi wikłając ich w zbędna awanturę? Tego nie wiem, ale tak to wygląda. Jeśli nawet to kupcy boją się o swoje przedsiębiorstwa to przypomnę tylko, że to właśnie oni pierwsi mieli złożoną propozycję kupna owego spornego terenu i zagospodarowania go na wzór warszawskich KDT. Oczywiście zgodnie z wymogami Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Niestety nie skorzystali z tej okazji, wiedząc pewnie, że to nie taka prosta sprawa, inwestować na terenie objętym ścisłą ochroną konserwatorska. Owszem fantazja ludzka jest nieograniczona i w odniesieniu do tego terenu to też się sprawdza. Ile ja już słyszałem propozycji i super pomysłów co by tam można było zrobić… Owszem pewnie i część z nich by można było. Jest tylko jeden malutki problem. Kto i za co??? Niestety gmina miejska nie brała udziału w włoskiej loterii. Zadbajmy w pierwszym rzędzie o nasze zabytki, które są, które widać. Nie szukajmy kolejnych fos, bo w przeciwnym razie przyjdzie nam już na rogatkach postawić tablice: skansen NML. Historia i dziedzictwo kulturowe są ważnie dlatego też już w najbliższym czasie zostanie przyjęty Lokalny Program Rewitalizacji NML. Pozwoli to na złożenie wniosków o dofinansowanie prac w obrębie naszego rynku, w tym restauracji zabytkowych bram i kościoła/kina, ale o tym następnym razem. Podsumowując ten wątek należy stwierdzić, że koncerty życzeń są świetną sprawą, ale na scenach estradowych. W odniesieniu do naszego miasta trzeba je przyrównać do realnych możliwości, a te nie pozwalają na fantazjowanie. Pojawia się jeszcze jeden problem - braku zainteresowania społeczeństwa sprawami lokalnymi. Zarówno plan dotyczący zagospodarowania jak i rewitalizacji zostały poddane konsultacjom społecznym. Zainteresowanie nimi było niewielkie, a pojawiające się propozycje zostały uwzględnione, niestety nie były to propozycje płynące od tych osób, które dzisiaj najgłośniej protestują i wychwalają „stary” plan z 2005 rzekomo opracowany przez fachowców, który o ile dobrze pamiętam zawierał ulicę o nazwie generała Świerczewskiego.

Jedno z mediów donosiło również o niezgodnej z prawem i przynoszącej wiele szkód uchwale, którą podjęła RM. Dotyczyła ona lokalnej inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców, na wzór konstytucyjnej inicjatywy ustawodawczej. Nie ukrywam, że byłem inicjatorem takiego rozwiązania i pomimo wielu krytycznych uwag autora, który chowa się za pseudonimem, nadal do takiego rozwiązania będę dążył. To, że organy nadzorcze oceniły ją krytycznie to tylko efekt nieodpowiednich zapisów, które można inaczej zredagować, lub niechęci do takich rozwiązań osób oceniających tą uchwałę. Autor bloga, który szeroko wylicza szkody tej inicjatywy wiele trudu zadaje sobie, by usilnie wykazać jej wręcz zbrodniczy dla mieszkańców charakter. Nie będę dalej na ten temat się rozpisywał bo szkoda na to czasu. Nadal uważam, że lokalna inicjatywa uchwałodawcza, będąca tylko projektem uchwały mogłaby się przyczynić do budowy społeczeństwa obywatelskiego. Powiem więcej była ona oczekiwana przez niektóre środowiska w NML, nawet przez osoby związane ze wspomnianymi już dzisiaj kupcami. Na koniec chciałbym zauważyć, że anonimowy waleczny bloger uważający się chyba za ostoję demokracji i prawa w NML wprowadza swoich czytelników w błąd pisząc, że to nowatorskie i nigdzie nie występujące rozwiązanie. Samemu autorowi i jego czytelnikom polecam np. BIP gminy Sicienko, miasta Opole i wielu innych. Wystarczy skorzystać z wyszukiwarki internetowej i okaże się, że ta cała jałowa argumentacja nie ma sensu.
Tyle na dzisiaj.

Pozdrawiam i do usłyszenia.

środa, 8 lipca 2009

"Gorący" początek wakacji

W przeciągu ostatnich kilkunastu dni w NML miało miejsce kilka interesujących wydarzeń. Począwszy od tych politycznych na rozrywkowych kończąc.

Zacznę od przedostatniej sesji, która to składała się z dwóch części. Podczas pierwszej podziękowania i pochwały za bardzo dobre wyniki w nauce i reprezentowanie miasta na innych polach odebrali uczniowie nowomiejskich szkół i ich rodzice. Uroczystość ta staje się już coroczną, ważną tradycją. Słyszałem głosy, że znowu zapomniano o nauczycielach, bez których to sukcesów tych by nie było, ale osobiście uważam, że o nich władze miasta powinny pamiętać i podziękować im w innym terminie i tak też chyba się dzieje.

Po przerwie RM przeszła do zwyczajowych zajęć, z których to najważniejszym punktem było odwołanie obecnego i powołanie nowego skarbnika miejskiego. Sprawa dosyć istotna, a przeszła bez specjalnych emocji. Pani Nehring złożyła rezygnację do czego miała prawo i RM jednogłośnie ją przyjęła, nie przywiązując prawie wagi do motywacji tej decyzji. Nie chce to nie! Kolejny punkt, czyli powołanie jej następcy to już poważniejsza sprawa, która i tym razem odbyła się bez poważnej refleksji radnych, co mnie trochę zdziwiło, bo okazało się, że tylko ja byłem przeciwny tej kandydaturze. Czuję się zatem w obowiązku odnieść do mojej decyzji. Otóż po bardzo krótkim i niewiele mówiącym przedstawieniu nowej kandydatki przez Panią Burmistrz, pytanie zadał radny Bogdan Cieplak i głos zabrała Pani Beata Szoka i tutaj moim zdaniem nastąpiła tragedia. Jak to bywa w ekonomii i finansach pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. Tak też stało się i u nas. Na stanowisko „głównego ekonomisty”, moim zdaniem, zaproponowano nam kandydata gorszego, który miał wyprzeć lepszego. Nowa kandydatka sama przyznała, że nigdy nie miała do czynienia z rachunkowością samorządową, ale szybko się uczy i przy pomocy Pani Wioletty zapewne sobie poradzi. Zabrzmiało to jak tekst z Listu Motywacyjnego świeżo upieczonego absolwenta. Przyznała po prostu, że nie ma doświadczenia w tej materii. Co do wykształcenia i przygotowania merytorycznego to też dowiedzieliśmy się tylko, że ukończyła studia związane z bankowością i podyplomówkę z funduszy unijnych. Powiem szczerze, że skromnie to zabrzmiało, przy ostatnich dwóch skarbnikach. Nie mogłem się zgodzić na ewidentną moim zdaniem zamianę jakościową. Po co zatrudniać ucznia z zewnatrz, skoro takich "niedouczonch" i u nas w mieście można było znaleźć? Jeśli zaś poprzednicy popełniali błędy to uważam, że radni powinni się o tym dowiedzieć przed podjęciem decyzji, aby móc dokonywać racjonalnych ocen, wszak póki co to do nich należy powoływanie głównego księgowego miasta. Może jednak nie było lepszych kandydatur…, może sposób ich poszukiwania nie był odpowiedni…, może rekomendacje pochodziły od niewłaściwych osób…. Wiem jedno, pierwsze wrażenie, jakie wywarła na mnie nowa Pani skarbnik nie było pozytywne. Oby było to tylko wrażenie, wszak „nie ważne jak się zaczyna…”. Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że życzę Pani Szoka sukcesów zawodowych, gdyż będzie pracowała dla dobra naszego miasta.

NML zyskało również decyzją Rady Miasta swojego patrona. Został nim św. Tomasz, podobnie jak i naszej bazyliki. Oczywiście było to efektem długiego procesu i wielu starań władz kościelnych, zarówno parafialnych jak i diecezjalnych. Niewątpliwie wydarzenie to zapisze się w dziejach naszego miasta, a powinno to mieć wydźwięk raczej pozytywny, gdyż pomijając już samą osobę patrona, każda współpraca władz kościelnych i świeckich w słusznej sprawie zasługuję na pochwałę. Niewiele miast w Polsce posiada takich patronów, a skoro św. Tomasz dobrze opiekował się naszym „kościołem” to należy mieć nadzieje, że i miastu się przysłuży.

Pozostałe wydarzenia, które „wyrwały” z domów prawie wszystkich mieszkańców miały już charakter czysto rozrywkowy związany z obchodami Dni NML i 90-lecia KS Drwęca. Był to czas odpoczynku i totalnej zabawy, która długo pozostanie w pamięci nowomieszczan.

Pozdrawiam i do usłyszenia.

środa, 17 czerwca 2009

I po wyborach

Posłów Liska i Kurskiego różni bardzo wiele. Mają różne poziomy wykształcenia, różne temperamenty, odmienne światopoglądy itd. Coś ich jednak łączy. Otóż są to „spadochrony”, którymi obdarzyli ich przywódcy partii do których należą. Te „cenne” gadżety sprawiły, że osoby te zdobyły mandaty posłów do Parlamentu Europejskiego. Nie po raz pierwszy i sądzę, że nie po raz ostatni wierchuszki partyjne podsyłają nam kandydatów, którzy z naszym regionem mają tyle wspólnego, parafrazując Kazika, co ja z mercedesami, czyli nic. Ja kiedyś w takowym siedziałem, a oni kiedyś tu byli. Jeden na wakacjach, drugi pomieszkiwał, może się urodził, jakoś tak… Przypominają sobie o naszym regionie tylko przed wyborami chwaląc się znajomością jego walorów, o których wyczytali z przewodników lub z Internetu. Nie to mnie jednak dziwi. Dziwią mnie wybory dokonywane przez nas, społeczeństwo obywatelskie. Z czego to wynika, że dajemy się tak nabierać? Czy mamy jakiś kompleks? Czy rdzenni mieszkańcy nie nadają się na poważne funkcje? Czy sami nie potrafimy wykreować sobie elit politycznych? W czym jesteśmy gorsi? … Może to historia jest winna i losy naszych ziem. Może. Pewnie po części tak. Ja jednak bardziej stawiałbym na przyczyny współczesne.

Społeczeństwem mało świadomym łatwiej się steruje. Po co więc mówić ludziom coś, czego wiedzieć nie muszą. Tak właśnie działają prawie wszystkie partie polityczne w naszym środowisku. Mam wrażenie, że ich członkowie wstydzą się „głośno” mówić o przynależności do określonej frakcji. Mają lęki przed „głośnym” artykułowaniem swoich stanowisk, o ile w ogóle je mają. Boją się nawiązywać dialog ze społeczeństwem. Dyskusja publiczna to dla nich taka abstrakcja, jak dla mnie paradoks Olbersa. No i później mamy co mamy. Wstyd płynący ze statystyk.

Frekwencja wyborcza w skali kraju była mizerna, ale gdzie była najgorsza? W naszym regionie - niespełna 19%. Nic dziwnego, ludzie przecież nie mają świadomości wagi podejmowanych decyzji. Nikt do nich nie „mówi” na poziomie małych ojczyzn. Panuje przekonanie, że najlepiej będzie jak my sobie, a oni sobie. Jedno ogłoszenie w gazecie, pojedynczy plakat, czy jeżdżący bilbord niewiele zmienią. No i zamiast kilku mandatów dla regionu, mamy „dwa spadochrony”.

Wybory w kraju wygrała Platforma Obywatelska. W regionie zresztą też. Gdzie jednak miała najgorszy wynik? Oczywiście w powiecie nowomiejskim. Najlepszy zanotowała u sąsiadów z Iławy. Odnosząc to do naszego okręgu. Ciekawe dlaczego? Oni kochają PO (około 53%), my już nie aż tak bardzo (niespełna 30%). No ale tak to już jest jak się partia przed wyborcami chowa, a pomysły na zwiększenie poparcia wycina w zarodku, bojąc się dyskusji, konkurencji, innego zdania, sam już nie wiem czego…

Poszedł Lisek do Brukseli, a niesmak pozostał. Tak mówią niektórzy mieszkańcy w NML. Burmistrz Kopiczyńska mandatu po nim nie obejmie, bo ma misję do zrealizowania. Ja pamiętliwy jestem więc zapewne już niedługo zacznę „odhaczać” zrealizowane obietnice wyborcze. Zastanawiam się tylko po co społeczeństwo robić w „balona”? Czy wcześniej kandydując do Sejmu nie miała takiej świadomości? Takie zachowanie raczej nie wpłynie pozytywnie na przyszłą i tak już tragiczną frekwencję. Ludzie nie lubią być manipulowani, a i brak zdecydowania nie jest dobrze postrzegany. Może Pani Kopiczyńska liczy na to, że do trzech razy sztuka. Jednak co gdy za czwartym razem wypłynie ta nauka. A mi ten Kazik po głowie chodzi ;-).

Wspomnieć należy jeszcze o Pani Rochnowskiej - iderze listy Samoobrony - naszej lokalnej polityczce, która po tym jak nie dostała się ponownie do Sejmu znalazła schronienie w Starostwie Powiatowym. To bardzo sympatyczna osoba, a i fachowiec od wszystkiego się okazuje. Ale co tu dużo pisać. Powiem tak: jaka partia, taki wynik.

Podsumowując, ani wynik wyborów, ani wyżej przytoczone powyborcze postanowienia mnie nie zdziwiły. Jestem jednak przekonany i nad tym ubolewam, że do pełnego społeczeństwa obywatelskiego jeszcze przed nami daleka droga. Droga wypełniona nauką i wyciąganiem wniosków. Dużo w tej materii mają do zrobienia lokalni politycy, tylko czy chcą…?
Pozdrawiam i do usłyszenia.

piątek, 5 czerwca 2009

Eurowybory

Już w niedzielę, 7 czerwca odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Jedynego, bezpośrednio wybieranego organu Unii Europejskiej. Będziemy wskazywali 50 swoich przedstawicieli w 13 okręgach w Polsce. Nasz obejmuje województwo warmińsko-mazrskie i podlaskie.

Osobom jeszcze nie zdecydowanym polecam dwie strony internetowe do których linki znajdują się obok. Pierwsza z nich pozwala dopasować ugrupowanie polityczne do swoich poglądów. Druga zaś prezentuje wszystkich ubiegających się o nasze głosy kandydatów.

Udział w wyborach to nie tyle obowiązek, co przywilej. PE zaś to jedyna instytucja reprezentująca, nie rządy, nie państwa, a obywateli. Wybierzmy zatem swoich przedstawicieli, pokażmy Europie, że jesteśmy świadomymi obywatelami. Lokale wyborcze otwarte będą od godziny 8.00 do 22.00.

Pozdrawiam i do usłyszenia.

środa, 6 maja 2009

Łaźnia miejska

Kolejna sprawa, która pojawiła się na ostatniej sesji RM, a która zelektryzowała niektóre media, to list lokalnych działaczy Polskiego Związku Wędkarskiego. Zwracają się Oni do władz miasta z propozycją zagospodarowania terenu zalewowego nad Drwęcą, w pobliżu mostku od strony Piastowskiej.

Trochę zdziwiło mnie "bezinteresowne zainteresowanie" Związku kolejnym „akwenem” wodnym w NML. Wszak w swoim władaniu posiada w okolicy znaczące ilości „wód” i nie zawsze tak chętnie chce współpracować z innymi organizacjami. Pomysł zresztą nie jest ani nowy, ani odkrywczy. Jest to propozycja identyczna z tą, z jaką już dawno wystąpił Radny Adam Straus i o jakiej co jakiś czas przypomina. Zgłosił go chyba nawet do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. Taka jest właśnie, moim zdaniem, droga, Drodzy Związkowcy. Duży obszar miejski to nie mały domowy trawniczek, który można wygrabić w jedno popołudnie, a zgłaszane pomysły to nie drobne porządki, jak to opisuje TI. To normalna miejska inwestycja, która nie została najzwyczajniej w świecie na ten rok zaplanowana, a sugerowane terminy (czerwiec) są, moim zdaniem, nierealne i rozsądniejszym byłoby popieranie Pana Strausa wtedy, kiedy to On zgłaszał identyczny pomysł, a nie teraz przedstawianie swojego „za pięć dwunasta”. Może w przyszłym roku. Byłbym nawet za.
Myślę jednak, że my mamy jeszcze inny problem. Ja wcale nie neguję tego pomysłu. Wręcz przeciwnie, sam z chęcią bym tam sobie posiedział na ławeczce, czy pospacerował. Podobnie jak i po pięknym Ogrodzie Róż, zagospodarowanym parku miejskim, chodnikiem lub ścieżką rowerową wzdłuż rzeki Drwęcy, ścieżką przyrodniczą, która została już totalnie zdemolowana itd.

Niestety nas na to wszystko nie stać, bo - jak już pisałem - pojawiają się głosy o bankructwie miasta. Nie możemy brać się za wszystko. Zróbmy trochę, ale dobrze. Nie kolejną prowizorkę, która za pół roku zacznie „straszyć”. Niedawno odbywały się w naszym mieście konsultacje społeczne w tym zakresie, które należy prowadzić nadal. Poczekajmy na ich efekty. Później ustalmy hierarchię ważności i zacznijmy inwestycje.

Przypomnę tylko, że niektórzy mieszkańcy NML w pobliżu tego terenu widzieliby parking samochodowy. Marna to przyjemność z wędką w ręku, nad stawikiem, łapać rybki oddychając powiewem orzeźwiających spalin.
Podsumowując, jeśli chodziłoby tylko o uporządkowanie zarośli i pozagrabianie liści i coś by to dało, to sam się zgłoszę do pomocy.
Pozdrawiam i do usłyszenia.